niedziela, 13 grudnia 2015

Niezwykłe spotkanie

 Pewnego zimowego i pochmurnego poranka Rose szła na pocztę, aby zanieść listy opiekunki sierocińca- Pani Magdy. Lubiła takie samotne wyprawy.Miała wtedy czas, aby zastanowić się nad swoją przeszłością.Tematów nigdy jej nie brakowało no bo na przykład: Co łączy ją i Lily? Kim byli jej rodzice?Dlaczego porzucili dziewczynki?Na początku podejrzewała,że są bliźniaczkami, ale stwierdziła, że są tak od siebie różne, że ta opcja raczej nie wchodzi w rachubę. Zastanawiała się czasami dlaczego jej przyjaciółka tak łatwo pogodziła się ze stratą rodziców.Ona sama wierzyła głęboko,że kiedyś odnajdzie swoich.To było jej największe marzenie.Jej ulubionym cytatem był,, Każdy może marzyć inaczej ". Szanowała prywatność Lily i dlatego się nie wtrącała.
      Dziewczynka żałowała, że nie spadł jeszcze śnieg- uwielbiała go. Mogłaby stać w oknie godzinami i oglądać wirujące na wietrze płatki. Niestety w tym roku prognozy pogody zapowiadały, że ma spaść dopiero na święta. Gdy tylko myślała o Bożym Narodzeniu, zaraz ogarniał ją smutek. Nie miała nikogo kto by ją zabrał do domu, ubrał z nią choinkę lub zjadł kolację wigilijną. W sierocińcu nieraz słyszała zrozpaczony pisk dzieci gdy rodzice nie chcieli im kupić zabawki.Nie szanowały nikogo. Rose wiedziała, że te dzieci nigdy nie nauczą się kochać, jeśli kogoś nie stracą.
   W takich ponurych rozmyślaniach dotarła do centrum miasta, gdzie znajdowała się poczta. Gdy miała przechodzić na drugą stronę ulicy...usłyszała groźny pomruk.Poczuła, że jej ciało staje się bardzo lekkie, a potem ogarnęły ją dreszcze.Rozejrzała się dookoła siebie czy inni ludzie doświadczyli tego samego co ona.Nie!Szli dalej niczym niewzruszeni.Dziewczynka miała wrażenie, że ktoś na nią patrzy.Odwróciła się i ujrzała......śnieżnobiałego wilka, który przeszywał ją na wylot swoim spojrzeniem żółtych oczu.Czuła, że strasznie się go boi, ale jednocześnie odkryła, że jest z nim w jakiś sposób silnie związana. Jego sierść magicznie błyszczała i otaczała ją niebieska poświata.Rose miała chęć go dotknąć, ale wydawał jej się taki olbrzymi!Pokusa jednak zwyciężyła i wyciągnęła w jego stronę rękę.Zwierzę wystraszyło się tego nagłego ruchu i popędziło w stronę lasu, gdzie później znikło za pniami drzew.Rose zdążyła już tylko usłyszeć słowa: ,,Strzeż amuletów!Nie mów o niczym Lily!Jeszcze tu wrócę!". Dziewczynka wolno kiwnęła głową, ale w tym momencie ktoś stanowczo złapał ją za rękę...

      Co wydarzy się dalej zobaczycie już w następnym tygodniu.
Polecam także fajną stronkę:http://www.opowi.pl/katalog

3 komentarze:

  1. Bardzo fajna historia :) Czekam na więcej :)
    PS: Czy nie czytałaś przypadkiem Harry'ego Potter'a? Bo imiona dziewczynek kojarzą mi się z Rose Weasley i Lily Luną Potter ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tobie wstawili bloga na opowi.pl? Bo mi jakoś nie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprawdzałam i właśnie niestety nie chodź przyszło mi potwierdzenie

    OdpowiedzUsuń