Rose była półprzytomna, czuła jedynie piekący ból na czubku głowy.Zanim ponownie zapadła w sen zdążyła jedynie ujrzeć tajemniczy bór, do którego wnosili ją przyjaciele.Gdy się ocknęła, ujrzała nad sobą głowę szarego wilka, który wydawał jej się dziwnie znajomy.Nie mogła zrozumieć gdzie się znajduje.Widziała brązowe ściany namiotu w którym roztaczał się dziwny zapach ziół.Trochę się zlękła gdy usłyszała głos swojego towarzysza.
-Nie bój się.Niedługo wrócisz do zdrowia.
-Ale kim ty jesteś?
-Jestem twoim strażnikiem.Arashi i Eve zostawili Cię pod moją opieką.Nie rób takiej zdziwionej miny.Przy mnie będziesz bezpieczna.
-Postaram się, Ci zaufać, ale powiedz mi najpierw co to za miejsce?Gdzie są moi przyjaciele?
-Znajdujesz się w ogromnej osadzie wilków, do której wczoraj w nocy ledwo żywi doprowadzili Cię nasi posłańcy.
-Posłańcy?
-Tak.Mieli rozkaz Cię tu sprowadzić, byś pomogła nam obronić wyspę przed mocą Carlosa.Jak pewnie już wiesz ma on drugi amulet.
Wilczyca ze smutkiem przytaknęła.Przypomniała sobie wczorajsze wydarzenia.W brew pozorom nie zauważyła by Lily rzuciła się na nią z własnej woli.Była przekonana, że przyjaciółce ktoś groził.Postanowiła, że pomyśli o tym później.Teraz miała na głowie sprawę z raną.Musiała się dowiedzieć kiedy może ruszać w dalszą podróż.
-Nie wiesz może do kiedy mam tu tak leżeć?-zagadnęła towarzysza.
-Tak właściwie to możesz już wstać.Rana wyglądała na poważną, ale po dokładniejszych oględzinach stwierdziliśmy, że kuracja przebiegnie bardzo szybko.
Rose szybko się podniosła, a jej opiekun pomógł jej wyjść z namiotu.
-Zaraz, a jak ty się właściwie nazywasz?-zapytała z ciekawością
-Ja?-udawał zdziwienie.
-A widzisz tu kogoś jeszcze?
-No, więc ta wiadomość może Cię trochę zszokować.Nazywam się Billy.
-To ty?!Wiedziała, że skądś Cię znam ale nie spodziewałam się, że to możesz być ty!Kto Cię tu przyprowadził?
-Arashi.Gdy leżałaś nieprzytomna, on po mnie przybył.Później przeszedłem ten sam rytuał co ty.Wytłumaczył mi też sprawę amuletów.Powiedział, że jestem wyjątkowy i podczas podróży będę Cię strzegł.-oświadczył z dumą
-Dzięki, ale to chyba nie będzie konieczne.Potrafię się sama obronić.
-No właśnie widzę.Nie denerwuj się, nie będę zawadzać.Po za tym chciałbym się dowiedzieć dlaczego Lily przeszła na stronę naszego wroga.
-To nie był jej wybór.Została porwana i zmuszona do posłuszeństwa.To właśnie ona zaatakowała mnie podczas wędrówki.Także została przemieniona w wilka.
Lily snuła się ponuro za Carlosem.Wiedziała, że nie uda jej się uciec, a on sam zdążył już namierzyć obóz Rose.Martwiła się o nią.Rana wyglądała poważnie.Miała nadzieję,że uda jej się odzyskać amulet, który zabrał jej Wilk Cienia.Wtedy jego moc pomogła by jej uciec.Odkąd go straciła miała wrażenie, że osłabła.Wcześniej tego nie czuła, ale najwyraźniej łańcuszek dawał jej moc.
White Wolf
niedziela, 3 stycznia 2016
środa, 30 grudnia 2015
,,Trzynastka na karku"
Witam, wszystkich po dłuższej przerwie w pisaniu.Postanowiłam wam to wynagrodzić.Od tej pory oprócz opowiadania, będę także pisać recenzje książek.Postaram się robić to na zmianę.Będziecie mogli dowiedzieć się czegoś więcej o fajnych, młodzieżowych książkach.Mam nadzieję, że się wam spodobają.Więc zaczynamy!
Opis:
Książką, którą zamierzam zrecenzować pierwszą jest ,,Trzynastka na karku".
Na początku nie uważała ją za jakąś super, zważywszy na to, że jest pisana formie dzienniczka.Jednak później odkryłam, że bardzo przyjemnie się ją czyta oraz potrafi wciągnąć.Każdy następny, opisany dzień zachęca do przeczytania ciągu dalszego.
Opis zdarzeń:
Ania uważa, że wiedzie nudne życie. Ma trzy super przyjaciółki -Nikę,Paulę i Blondi.Rodziców, którzy jej wszystkiego zakazują,dwójkę rodzeństwa i nie musi się martwić o swojego chłopaka- którego niestety nie ma.
Jednak niektóre rzeczy zaczynają się z czasem zmieniać.
Kim jest tajemnicza Maria Z Parteru?Gdzie są jej rodzice?
Dlaczego internetowa przyjaciółka, Kornelia przestała się nią interesować?
Dlaczego jej rodzice uważają, że jest dziecinna i powinna brać przykład z czternastoletniej kuzynki, która jest już zaręczona?
Ania każdego dnia przeżywa drobne rozterki życiowe.Kiedyś miała nadzieję, że przyjaciółki będę ją zawsze wspierać.Jednak rodzice Niki uważają, że stać ją na więcej i postanawiają się przeprowadzić.
Jak nasza bohaterka poradzi sobie ze swoimi problemami?
Najważniejsze dane szczegółowe:
Autor: Majgier Katarzyna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akapit Press
Ilość stron: 360
Polecam i mam nadzieję, że podbije także wasze serca!
wtorek, 22 grudnia 2015
Nieprzemyślane decyzje
Rose uwielbiała zapach drzew. Nie przeszkadzało jej to, że musiała spać na twardej ziemi w lesie. Czuła nocą, bliskość swoich towarzyszy. Z samego rana zrobili jej niezapomnianą pobudkę o świcie - gdy spała wilki wrzuciły ją do strumienia! Nie miała im tego za złe, wiedziała, że zrobiły to po przyjacielsku w formie żartu. Nie mogła się doczekać, aż wyruszą a ona pozna uroki wyspy. Mieli w planach dotarcie do starej osady, gdzie zbierały się wszystkie wilki, był do niej kawał drogi, ale jak będą iść w dobrym tempie to powinni dotrzeć tam przed zmrokiem. Drogę znała tylko Eve, dlatego nie mogli podczas wędrówki spuścić jej z oczu. W niektórych momentach Rose była bardzo zmęczona i czuła, że jeszcze chwila i zemdleje,jednak udawała silną i odważną by nie ośmieszyć się przed przyjaciółmi.Może z tego właśnie powodu wilczyca nie zauważyła przyczajonej w krzakach przeciwniczki.Ta z kolei nie zwlekała i powaliła ją na ziemię.Rose walnęła głową o ziemię. Poczuła, że ogarnia ją ciemność.Próbowała się przed tym bronić, jednak co raz gorzej radziła sobie z utrzymywaniem otwartych oczu.Sprzeciwiała się snu, który porywał ją ku ciemnej otchłani.Bała się, swojej śmierci.Jej ostatnie myśli były tylko o tym, że nie wypełniła swojej misji, że zawiodła towarzyszy.Wiedziała, że nie może teraz zginąć.Miała tyle nierozwiązanych spraw, tyle problemów, ale trzymała się myśli: ,,Jeśli chcesz coś zrobić,zrób to dzisiaj.Teraz powiedz:,,przepraszam", teraz pokaż komuś,że go kochasz.Jeśli pokłóciłeś się z kimś, pogódź się z nim.Nie marnuj czasu!"
O nie nie zamierzała marnować czasu! Czuła, że to jeszcze nie koniec.Gdy drapieżca na nią nie patrzył, to ta w ostatniej chwili przejechała jej po pysku pazurem, zostawiając krwawy ślad. Jednak najgorsze było to,że jej przeciwniczka miała na czole czarne serce.Wilczyca rozpoznała w jej oczach ten niezwykły, jedyny i niepowtarzalny blask, który miała tylko jedna osoba-Lily
Lily czuła się bardzo źle, robiąc krzywdę Rose.Widziała przerażenie w jej oczach.Miała nadzieję, że po wszystkich wydarzeniach przyjaciółka zdoła jej to wybaczyć.Będzie musiała zrozumieć, że przecież nie miała innego wyjścia.W dodatku rzuciły się na nią dwa inne wilki.Kąsały ją tak boleśnie, że w końcu się poddała i z radością uciekła.Miała nadzieję, że ta scenka zadowoli jej wroga,a on uwierzy,że pokonała napastników.
Wilczyca jednak nie wiedziała jednego, że....
Wilk Cienia obserwował całą scenkę z niedalekiego wzgórka.Widział jak wilki pomagają Rose i wznawiają dalszą wędrówkę.Lecz Lily nie miała o tym pojęcia, dlatego gdy spotkali się w umówionym miejscu,gładko skłamała, że nikt nie uszedł z życiem.Drapieżca po tych słowach rzekł:
-Ty,kłamiesz mi w żywe oczy?!Myślisz, że uwierzę Ci z taką łatwością?Że mnie oszukasz?
-Nie!Przysięgam, że tak było!
Wilk, zaślepiony złością, rzucił się na rozmówczynię i powalił ją z groźnym pomrukiem.
Wilczyca zauważyła, że wilk musiał skądś się dowiedzieć, że było całkiem inaczej.Niestety zrobiła to za późno.Leżała już na kamienistej ścieżce, czując, że ostre jak brzytwy skały wbijają jej się w pysk i głowę.Nigdy jeszcze nie czuła się tak bezradna.W jednej chwili ujrzała świat w jakby innym ciele.Ciele jakiegoś wilka, niesionego do tajemniczego boru.To uczucie trwało jednak niedługo, ponieważ z tego magicznego transu wyrwało ją potrząśnięcie.
-Hej!Wstawaj i walcz godnie!Po jednym powaleniu nie potrafisz się podnieść?I ty niby miałaś zabić trójkę wilków?!-wykrzyknął Wilk Cienia z kpiną.
Wilczyca zdołała tylko wydyszeć:
-Dorosłych nie,ale Rose została poważnie zraniona.....
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał.Dziękuję także Klaudii, która komentuje każdy mój post.W najbliższym tygodniu może nie być opowiadania, ale za to po świętach będę dodawać tu także recenzje młodzieżowych książek.
O nie nie zamierzała marnować czasu! Czuła, że to jeszcze nie koniec.Gdy drapieżca na nią nie patrzył, to ta w ostatniej chwili przejechała jej po pysku pazurem, zostawiając krwawy ślad. Jednak najgorsze było to,że jej przeciwniczka miała na czole czarne serce.Wilczyca rozpoznała w jej oczach ten niezwykły, jedyny i niepowtarzalny blask, który miała tylko jedna osoba-Lily
Lily czuła się bardzo źle, robiąc krzywdę Rose.Widziała przerażenie w jej oczach.Miała nadzieję, że po wszystkich wydarzeniach przyjaciółka zdoła jej to wybaczyć.Będzie musiała zrozumieć, że przecież nie miała innego wyjścia.W dodatku rzuciły się na nią dwa inne wilki.Kąsały ją tak boleśnie, że w końcu się poddała i z radością uciekła.Miała nadzieję, że ta scenka zadowoli jej wroga,a on uwierzy,że pokonała napastników.
Wilczyca jednak nie wiedziała jednego, że....
Wilk Cienia obserwował całą scenkę z niedalekiego wzgórka.Widział jak wilki pomagają Rose i wznawiają dalszą wędrówkę.Lecz Lily nie miała o tym pojęcia, dlatego gdy spotkali się w umówionym miejscu,gładko skłamała, że nikt nie uszedł z życiem.Drapieżca po tych słowach rzekł:
-Ty,kłamiesz mi w żywe oczy?!Myślisz, że uwierzę Ci z taką łatwością?Że mnie oszukasz?
-Nie!Przysięgam, że tak było!
Wilk, zaślepiony złością, rzucił się na rozmówczynię i powalił ją z groźnym pomrukiem.
Wilczyca zauważyła, że wilk musiał skądś się dowiedzieć, że było całkiem inaczej.Niestety zrobiła to za późno.Leżała już na kamienistej ścieżce, czując, że ostre jak brzytwy skały wbijają jej się w pysk i głowę.Nigdy jeszcze nie czuła się tak bezradna.W jednej chwili ujrzała świat w jakby innym ciele.Ciele jakiegoś wilka, niesionego do tajemniczego boru.To uczucie trwało jednak niedługo, ponieważ z tego magicznego transu wyrwało ją potrząśnięcie.
-Hej!Wstawaj i walcz godnie!Po jednym powaleniu nie potrafisz się podnieść?I ty niby miałaś zabić trójkę wilków?!-wykrzyknął Wilk Cienia z kpiną.
Wilczyca zdołała tylko wydyszeć:
-Dorosłych nie,ale Rose została poważnie zraniona.....
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał.Dziękuję także Klaudii, która komentuje każdy mój post.W najbliższym tygodniu może nie być opowiadania, ale za to po świętach będę dodawać tu także recenzje młodzieżowych książek.
niedziela, 20 grudnia 2015
Niewola
Lily widziała tamtej pamiętnej nocy jak Rose skacze z okna, jednak nie zareagowała. Bała się. Strach ją paraliżował. Czuła, że ją też coś spotka. Nie myliła się. Zaraz po tym jak straciła przyjaciółkę z oczu, zauważyła,że w ich sypialni jest ktoś jeszcze. Ktoś kto nie miał kształtów ludzkich. Światło księżyca padło na tą postać i dziewczynce ukazał się czarny jak noc wilk. Nie zauważyła nawet, jak to się stało, że po chwili na nim siedziała , a on wiózł ją nieznane. Dobiegł tak z nią na skraj lasu. Lily znała go jak własną kieszeń, dlatego się zdziwiła gdy zobaczyła, że znajdują się na środku polanki, a pod jej stopami świeci się magiczny portal. Jej towarzysz do niego wskoczył, widać było, że oczekuje tego samego po niej. Dziewczynka jednak w ogóle mu nie ufała. Czuła, że wychodzi z niego jakaś zła energia. Dała się tu zaprowadzić tylko dlatego, że zrobił on to siłą. Po chwili wilk już nie czekał na jej decyzję tylko wciągnął ją do środka. Lily zauważyła, że znów na nim siedzi, a on unosi ją ku górze prosto do świecących drzwi.Po drugiej stronie ujrzała...
Śliczną i radosną krainę, ale jakby fałszywą. Poza tym zauważyła, że w oddali widać ciemną stronę wyspy na której było smutno i ponuro.Ta część na której wylądowali wyglądała na taką, która jedyna się ostała, choć sprawiała wrażenie, że zaraz upodobni się do innych połówek krainy. Zastanawiała się co mogło spowodować takie zniszczenie, lecz po chwili usłyszała głos:
- Oddaj mi swój amulet!- odezwał się wilk
Dziewczynka zaczęła się zastanawiać kto wypowiedział te słowa i czy chodziło mu o ten łańcuszek, który miała opleciony wokół swojej ręki. Odwróciła się, a zwierzę powtórzyło żądanie:
-Oddaj mi swój amulet!
Lily wykrzyknęła odpowiedź, wściekła na niego, że przyprowadził ją w to okropne miejsce.Złość tak ją zaślepiła, że nie zdziwił jej nawet fakt, że drapieżca potrafi mówić:
-Nie oddam Ci go za żadne skarby!Po za tym to co ty sobie w ogóle myślisz?!Uważasz, że jak mnie porwiesz w to straszne miejsce to ja się będę bać?Jeżeli tak to się bardzo mylisz bo ja nie będę spełniać twoich zachcianek!
- Masz go oddać w tej chwili!Nie będziesz się do mnie zwracać takim tonem!Jestem Wilkiem Cienia!Królem wszystkiego i wszystkich!A jak nie to przemienię Cię w....
-No w co? Słucham?
-W wilka!
-Co?!Nie wierzę Ci!
-Zaraz się przekonasz!
W tym samym momencie drapieżca rzucił się na łańcuszek, a z niego wydobył się oślepiający blask.W jednym ułamku sekundy ujrzała śnieżnobiałego wilka z gwiazdą na czole, który się dziwi swojemu odbiciu w strumieniu.Dziewczynka rozpoznała w nim kogoś znajomego.To była Rose.
Gdy blask zaczął znikać, Lily poczuła się tak, jakby była niższa.Wcześniej patrzyła na przeciwnika z góry, ale teraz prawie mu dorównywała wzrostem!Spojrzała w dół, ale tam zamiast jej spracowanych dłoni ujrzała śnieżnobiałe łapy.Odkryła, że jej wróg nie kłamał!Zamienił ją w wilka!
Nie wiedziała czy ma być szczęśliwa czy zrozpaczona. Pewnie zastanawiała by się jeszcze dłużej gdyby nie zagadnął do niej Wilk Cienia.
-Widzisz?Nie kłamałem.Twoją przyjaciółkę spotkało to samo.
-Jak to? To Rose też tutaj jest?
-Tak, porwał ją inny wilk.Wilk Nadziei- Arashi. Jak widzisz jednak zdobyłem amulet.
Dopiero w tej chwili wilczyca zauważyła w jego zębach łańcuszek.
-Oddaj mi to w tej chwili!
-Proponuję wymianę.Ty, pomożesz mi odnaleźć twoją przyjaciółkę i sprawisz, że amulet pobudzi się jeszcze bardziej.
-A ja co będę z tego mieć?
-Daruję życie Tobie i Rose oraz pozwolę wam wrócić do domu.
Lily bała się tej decyzji.Nie wiedziała czy jak pozwoli wilkowi zbliżyć się do łańcuszka to czy nie narobi jeszcze więcej szkód.Poza tym mówi, że mają odnaleźć Wilka Nadziei.W sposób jaki zwierzę o nim mówiło, widać było, że go szczerze nienawidzi.Wilczyca czuła, że jego przeciwnik jest dobry, w końcu miał takie przyjazne imię.Postanowiła, że się zgodzi i może później razem z Rose jakoś go przechytrzą.
-Dobrze.Zgadzam się.
-Jest już późno więc wyruszymy dopiero z samego rana.W tym czasie nawet nie próbuj się oddalać, bo i tak Cię znajdę.Dobranoc.
-Dobranoc.
Lily pobiegła na wzgórze i usłyszała czyste, piękne i przeszywające wycie innego wilka.Wiedział, że to Rose.Była niedaleko.Mimo to miała nadzieję, że Wilk Cienia nie słyszał tego głosu.Wtedy mogłaby wpuścić go w maliny,a przyjaciele mieliby czas na ucieczkę.Ona też spróbowała zawyć i ..... udało jej się!Poczuła się wtedy bardzo wolna. Czuła, że księżyc daje jej siłę.Wyjąc myślała o Billym, zastanawiała się czy zauważy jutro ich zniknięcie, czy powie opiekunce,czy zacznie ich szukać.
Gdy kładła się spać, starała się myśleć o miłych rzeczach np.o tym co może robić jako wilk.Śniła jej się Rose przeglądająca się w strumieniu. Właściwie w tych nowych postaciach nie różniły się aż tak bardzo, tylko tym, że ona miała na czole czarne serce, a przyjaciółka gwiazdę.Co to mogło oznaczać?
Wilk Cienia mówił o mocy amuletu, ale jak ona ma go zaczarować?
Polecam bloga: tocokooocham.blogspot.com
Śliczną i radosną krainę, ale jakby fałszywą. Poza tym zauważyła, że w oddali widać ciemną stronę wyspy na której było smutno i ponuro.Ta część na której wylądowali wyglądała na taką, która jedyna się ostała, choć sprawiała wrażenie, że zaraz upodobni się do innych połówek krainy. Zastanawiała się co mogło spowodować takie zniszczenie, lecz po chwili usłyszała głos:
- Oddaj mi swój amulet!- odezwał się wilk
Dziewczynka zaczęła się zastanawiać kto wypowiedział te słowa i czy chodziło mu o ten łańcuszek, który miała opleciony wokół swojej ręki. Odwróciła się, a zwierzę powtórzyło żądanie:
-Oddaj mi swój amulet!
Lily wykrzyknęła odpowiedź, wściekła na niego, że przyprowadził ją w to okropne miejsce.Złość tak ją zaślepiła, że nie zdziwił jej nawet fakt, że drapieżca potrafi mówić:
-Nie oddam Ci go za żadne skarby!Po za tym to co ty sobie w ogóle myślisz?!Uważasz, że jak mnie porwiesz w to straszne miejsce to ja się będę bać?Jeżeli tak to się bardzo mylisz bo ja nie będę spełniać twoich zachcianek!
- Masz go oddać w tej chwili!Nie będziesz się do mnie zwracać takim tonem!Jestem Wilkiem Cienia!Królem wszystkiego i wszystkich!A jak nie to przemienię Cię w....
-No w co? Słucham?
-W wilka!
-Co?!Nie wierzę Ci!
-Zaraz się przekonasz!
W tym samym momencie drapieżca rzucił się na łańcuszek, a z niego wydobył się oślepiający blask.W jednym ułamku sekundy ujrzała śnieżnobiałego wilka z gwiazdą na czole, który się dziwi swojemu odbiciu w strumieniu.Dziewczynka rozpoznała w nim kogoś znajomego.To była Rose.
Gdy blask zaczął znikać, Lily poczuła się tak, jakby była niższa.Wcześniej patrzyła na przeciwnika z góry, ale teraz prawie mu dorównywała wzrostem!Spojrzała w dół, ale tam zamiast jej spracowanych dłoni ujrzała śnieżnobiałe łapy.Odkryła, że jej wróg nie kłamał!Zamienił ją w wilka!
Nie wiedziała czy ma być szczęśliwa czy zrozpaczona. Pewnie zastanawiała by się jeszcze dłużej gdyby nie zagadnął do niej Wilk Cienia.
-Widzisz?Nie kłamałem.Twoją przyjaciółkę spotkało to samo.
-Jak to? To Rose też tutaj jest?
-Tak, porwał ją inny wilk.Wilk Nadziei- Arashi. Jak widzisz jednak zdobyłem amulet.
Dopiero w tej chwili wilczyca zauważyła w jego zębach łańcuszek.
-Oddaj mi to w tej chwili!
-Proponuję wymianę.Ty, pomożesz mi odnaleźć twoją przyjaciółkę i sprawisz, że amulet pobudzi się jeszcze bardziej.
-A ja co będę z tego mieć?
-Daruję życie Tobie i Rose oraz pozwolę wam wrócić do domu.
Lily bała się tej decyzji.Nie wiedziała czy jak pozwoli wilkowi zbliżyć się do łańcuszka to czy nie narobi jeszcze więcej szkód.Poza tym mówi, że mają odnaleźć Wilka Nadziei.W sposób jaki zwierzę o nim mówiło, widać było, że go szczerze nienawidzi.Wilczyca czuła, że jego przeciwnik jest dobry, w końcu miał takie przyjazne imię.Postanowiła, że się zgodzi i może później razem z Rose jakoś go przechytrzą.
-Dobrze.Zgadzam się.
-Jest już późno więc wyruszymy dopiero z samego rana.W tym czasie nawet nie próbuj się oddalać, bo i tak Cię znajdę.Dobranoc.
-Dobranoc.
Lily pobiegła na wzgórze i usłyszała czyste, piękne i przeszywające wycie innego wilka.Wiedział, że to Rose.Była niedaleko.Mimo to miała nadzieję, że Wilk Cienia nie słyszał tego głosu.Wtedy mogłaby wpuścić go w maliny,a przyjaciele mieliby czas na ucieczkę.Ona też spróbowała zawyć i ..... udało jej się!Poczuła się wtedy bardzo wolna. Czuła, że księżyc daje jej siłę.Wyjąc myślała o Billym, zastanawiała się czy zauważy jutro ich zniknięcie, czy powie opiekunce,czy zacznie ich szukać.
Gdy kładła się spać, starała się myśleć o miłych rzeczach np.o tym co może robić jako wilk.Śniła jej się Rose przeglądająca się w strumieniu. Właściwie w tych nowych postaciach nie różniły się aż tak bardzo, tylko tym, że ona miała na czole czarne serce, a przyjaciółka gwiazdę.Co to mogło oznaczać?
Wilk Cienia mówił o mocy amuletu, ale jak ona ma go zaczarować?
Polecam bloga: tocokooocham.blogspot.com
czwartek, 17 grudnia 2015
Co mnie tam spotka?
Po drugiej stronie ujrzała ...
Krainę bólu, zniszczenia i rozpaczy. Z przerażeniem skierowała swój wzrok na uschnięte drzewa oraz krzewy. Nie chciała tego widzieć. Jednak nie miała wyboru. Czuła, że jeszcze niedawno był to prześliczny świat w, którym wiodło się beztroskie życie. Teraz wyglądało to jak po przejściu huraganu.Skierowała pytające spojrzenie na wilka. W odpowiedzi usłyszała słowa:
-Kiedyś życie było tu takie jak w bajce.Dopóki nie zjawił się Wilk Cienia-Carlos.On zmienił naszą wyspę w obraz okropny. Nie oszczędził niczego.
-Jak mu się to udało?-spytała zdziwiona Rose.
-Nie wiadomo skąd, zdobył złoty amulet posiadający niebezpieczną moc!W połączeniu z drugim staje się jeszcze groźniejszy.
W tym momencie dziewczynka zauważyła,że nieświadomie zabrała ze sobą swój łańcuszek.
-Chwila, chyba nie mówisz o tych amuletach, których kazałeś mi pilnować?!
-Tak właśnie o tych,ale jak właśnie widzisz jeden udało mu się już zabrać.
-Ale co one mają wspólnego ze mną i Lily?
-To wie niestety tylko Wilk Cienia.
-A co się stanie jeśli nie uda nam się go odzyskać?
- Amulet ma największą moc tylko wtedy gdy w pobliżu znajduje się jego prawowity właściciel.
- Czyli to oznacza, że musiał porwać Lily, żeby uczynić tyle szkód?!
-Niestety tak, choć nie wiem czy musiał ją porywać.
- Sugerujesz, że Lily mogła się zgodzić dobrowolnie?
-Tak, ponieważ nasz wróg potrafi zmieniać postać i tylko po ochlapaniu wodą odzyskuje swoją prawowitą.
-Zaraz, zaraz. Przecież gdy mnie zabierałeś Lily leżała w łóżku i spała, czyli teraz oznacza to, że to mógł być Wilk Cienia?
-Oczywiście.
-A tak właściwie, to jak się nazywasz?
-Wilk Nadziei, ale wszyscy mówią na mnie Arashi.
Rose mogłaby zadawać jeszcze z miliard pytań,gdyby nie usłyszała tajemniczego szelestu.Myślała, że się przesłyszała, ale wtedy z krzaków wyskoczyła olbrzymia,śnieżnobiała wilczyca.
Dziewczynka przestraszyła się jeszcze bardziej gdy zobaczyła, że napastniczka na nią warczy.W tym samym momencie wskoczył między nie Arashi i wykrzyknął do białej:
-Zostaw ją, mamo!To przyjaciółka!Jest wybraną!
Rose stała oszołomiona i nie wiedziała o co chodzi.
-Jestem wybraną ?O co w tym wszystkim chodzi?To twoja mama?
- Tak to moja mama.Nazywa się Eve i tak jesteś wybraną, ponieważ posiadasz magiczny amulet.
Dla dziewczynki i tak wszystko było dość niezrozumiałe.Zrobiło jej się dosyć przykro, po tym jak Eve tak źle na nią zareagowała.Ona sama uważała, że raczej nie budzi w nikim strachu.Przecież była tylko nastolatką!W dodatku brzydką.Jej włosy nigdy nie tworzyły ładnej fryzury.Uważała, że na krótko ścięte przypominają miotłę.Po kilku chwilach napięcie zelżało i odezwała się Eve:
-Rose,przybyłaś do tej krainy by ocalić nas przed niebezpieczeństwem.Tylko ty posiadasz całkowitą władzę nad swoim amuletem.
-Ale przecież ja nigdy go nie używałam.On od zawsze leżał nieruchomy,nigdy nie wydawał się choć odrobinę magiczny!
-Być może nie przeszłaś jeszcze rytuału dającego moc.-odezwały się na raz dwa wilki.
-Rytuału?!
-Nie martw się.Nie jest on niebezpieczny.Moglibyśmy przeprowadzić go nawet za chwilę.-pocieszyła dziewczynkę Eve.
-No dobrze, skoro tak twierdzisz.
Na początku wilczyca kazała Rose położyć się na ziemi z amuletem na sercu.Wtedy wyciągnęła swoją łapę i położyła ją na nim.W dziewczynce zaczęły zachodzić zmiany.Czuła, że jej ciało wibruje, to się kurczy to zwiększa,zaczyna czuć więcej zapachów, widzieć jakby ostrzej.Gdy się podniosła na znak wilków i poszła za nimi nad strumień to ujrzała w tafli wody....
młodego,śnieżnobiałego wilka z czarną gwiazdą na czole.
Zachwyt odebrał jej mowę.Była przepiękna!Miała takie ostre zęby i pazury,a jej sierść lśniła tajemniczym blaskiem.Czuła,że jest gotowa do wielkich czynów .Przebiegła się po lesie razem z Arashim i Eve.Czuła się taka wolna.Tej nocy poprzysięgła sobie,że za wszelką cenę pomoże wilkom.
Spojrzała w rozgwieżdżone niebo i zawyła do księżyca.Czystym, pięknym i przeszywającym głosem.
W tym samym czasie kilka kilometrów dalej siedziała także biała wilczyca.Różniła się tylko tym, że miała czarne serce na czole.Słyszała to wycie.Rozpoznała by je wszędzie.Było jej bliższe niż komukolwiek innemu.
Krainę bólu, zniszczenia i rozpaczy. Z przerażeniem skierowała swój wzrok na uschnięte drzewa oraz krzewy. Nie chciała tego widzieć. Jednak nie miała wyboru. Czuła, że jeszcze niedawno był to prześliczny świat w, którym wiodło się beztroskie życie. Teraz wyglądało to jak po przejściu huraganu.Skierowała pytające spojrzenie na wilka. W odpowiedzi usłyszała słowa:
-Kiedyś życie było tu takie jak w bajce.Dopóki nie zjawił się Wilk Cienia-Carlos.On zmienił naszą wyspę w obraz okropny. Nie oszczędził niczego.
-Jak mu się to udało?-spytała zdziwiona Rose.
-Nie wiadomo skąd, zdobył złoty amulet posiadający niebezpieczną moc!W połączeniu z drugim staje się jeszcze groźniejszy.
W tym momencie dziewczynka zauważyła,że nieświadomie zabrała ze sobą swój łańcuszek.
-Chwila, chyba nie mówisz o tych amuletach, których kazałeś mi pilnować?!
-Tak właśnie o tych,ale jak właśnie widzisz jeden udało mu się już zabrać.
-Ale co one mają wspólnego ze mną i Lily?
-To wie niestety tylko Wilk Cienia.
-A co się stanie jeśli nie uda nam się go odzyskać?
- Amulet ma największą moc tylko wtedy gdy w pobliżu znajduje się jego prawowity właściciel.
- Czyli to oznacza, że musiał porwać Lily, żeby uczynić tyle szkód?!
-Niestety tak, choć nie wiem czy musiał ją porywać.
- Sugerujesz, że Lily mogła się zgodzić dobrowolnie?
-Tak, ponieważ nasz wróg potrafi zmieniać postać i tylko po ochlapaniu wodą odzyskuje swoją prawowitą.
-Zaraz, zaraz. Przecież gdy mnie zabierałeś Lily leżała w łóżku i spała, czyli teraz oznacza to, że to mógł być Wilk Cienia?
-Oczywiście.
-A tak właściwie, to jak się nazywasz?
-Wilk Nadziei, ale wszyscy mówią na mnie Arashi.
Rose mogłaby zadawać jeszcze z miliard pytań,gdyby nie usłyszała tajemniczego szelestu.Myślała, że się przesłyszała, ale wtedy z krzaków wyskoczyła olbrzymia,śnieżnobiała wilczyca.
Dziewczynka przestraszyła się jeszcze bardziej gdy zobaczyła, że napastniczka na nią warczy.W tym samym momencie wskoczył między nie Arashi i wykrzyknął do białej:
-Zostaw ją, mamo!To przyjaciółka!Jest wybraną!
Rose stała oszołomiona i nie wiedziała o co chodzi.
-Jestem wybraną ?O co w tym wszystkim chodzi?To twoja mama?
- Tak to moja mama.Nazywa się Eve i tak jesteś wybraną, ponieważ posiadasz magiczny amulet.
Dla dziewczynki i tak wszystko było dość niezrozumiałe.Zrobiło jej się dosyć przykro, po tym jak Eve tak źle na nią zareagowała.Ona sama uważała, że raczej nie budzi w nikim strachu.Przecież była tylko nastolatką!W dodatku brzydką.Jej włosy nigdy nie tworzyły ładnej fryzury.Uważała, że na krótko ścięte przypominają miotłę.Po kilku chwilach napięcie zelżało i odezwała się Eve:
-Rose,przybyłaś do tej krainy by ocalić nas przed niebezpieczeństwem.Tylko ty posiadasz całkowitą władzę nad swoim amuletem.
-Ale przecież ja nigdy go nie używałam.On od zawsze leżał nieruchomy,nigdy nie wydawał się choć odrobinę magiczny!
-Być może nie przeszłaś jeszcze rytuału dającego moc.-odezwały się na raz dwa wilki.
-Rytuału?!
-Nie martw się.Nie jest on niebezpieczny.Moglibyśmy przeprowadzić go nawet za chwilę.-pocieszyła dziewczynkę Eve.
-No dobrze, skoro tak twierdzisz.
Na początku wilczyca kazała Rose położyć się na ziemi z amuletem na sercu.Wtedy wyciągnęła swoją łapę i położyła ją na nim.W dziewczynce zaczęły zachodzić zmiany.Czuła, że jej ciało wibruje, to się kurczy to zwiększa,zaczyna czuć więcej zapachów, widzieć jakby ostrzej.Gdy się podniosła na znak wilków i poszła za nimi nad strumień to ujrzała w tafli wody....
młodego,śnieżnobiałego wilka z czarną gwiazdą na czole.
Zachwyt odebrał jej mowę.Była przepiękna!Miała takie ostre zęby i pazury,a jej sierść lśniła tajemniczym blaskiem.Czuła,że jest gotowa do wielkich czynów .Przebiegła się po lesie razem z Arashim i Eve.Czuła się taka wolna.Tej nocy poprzysięgła sobie,że za wszelką cenę pomoże wilkom.
Spojrzała w rozgwieżdżone niebo i zawyła do księżyca.Czystym, pięknym i przeszywającym głosem.
W tym samym czasie kilka kilometrów dalej siedziała także biała wilczyca.Różniła się tylko tym, że miała czarne serce na czole.Słyszała to wycie.Rozpoznała by je wszędzie.Było jej bliższe niż komukolwiek innemu.
wtorek, 15 grudnia 2015
Wilk czuwa
...ktoś stanowczo złapał ją za rękę.
-Rose!Gdzie ty się wałęsasz? Ja i Bill już od godziny Cię szukamy!
Uff! Na szczęście to tylko Lily i Bill.
-Przepraszam zamyśliłam się.- odpowiedziała ukrywając uczucia związane z tym niesamowitym spotkaniem.
- Pani Magda, zamartwia się tam o Ciebie, a ty sobie po prostu stoisz i rozmyślasz?- wykrzyknęła
Lily.
No tak. Ona jest jak zwykle stanowcza i punktualna.Nie zwraca uwagi na to, że Rose tylko tutaj może odetchnąć od zgiełku sierocińca.Dziewczynka nie miała siły protestować.W drodze powrotnej, wlokła się tylko przygnębiona.Zastanawiała się nad tym co powiedział jej biały wilk.Bardzo zdziwił ją fakt, że zwierzę potrafi mówić.Myślała, że takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach.Postanowiła, że na razie nie powie o niczym Lily.Dziki drapieżca powiedział, że jeszcze wróci, więc może wtedy dziewczynka znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytania.Skąd niby się wziął w tym miasteczku? Dlaczego ma o nim nie mówić najlepszej przyjaciółce? Był przekonana, że Lily nie zdradziłaby nigdy jej sekretu.
Po powrocie do sierocińca pani Magda tylko na nią popatrzyła i westchnęła. Rose miała ogromne poczucie winy. Było jej przykro, że przez nią opiekunka miała zmartwienie.Opowiedziała by jej chętnie swoją przygodę, ale miała przeczucie, że by jej nie uwierzyła. Poza tym za jej plecami stało już dosyć spore zbiorowisko koleżanek i kolegów, których zaciekawiło jej spóźnienie. Uznała, że pójdzie do pokoju i tam przemyśli całą sytuację.
Wiedziała już na pewno, że gdy wilk mówiło amuletach to miał na myśli złote łańcuszki dziewczynek.Każda z nich trzymała swój w szafce nocnej obok łóżka.Rose zastanawiała się czy nie przełożyć wisiorka koleżanki do swojej, ale uznała jednak, że Lily odkryłaby jego brak, a wtedy musiałaby opowiedzieć jej całą historię.Koleżanka by jej pewnie nie uwierzyła i jeszcze dodatkowo posądziła o kradzież.Stwierdziła, że będzie po prostu obserwować obydwie szafki.
kilka dni później...
Łóżko Rose stało przy oknie i może dlatego miała problem z zaśnięciem tej nocy. Była pełnia. Dziewczynka usłyszała przeszywające wycie. Spojrzała na Lily. Nie, nie obudziła się. Nadal smacznie spała na sąsiednim łóżku. Wiedziała już, że ten odgłos słyszy tylko ona. Odgłos, który ją wzywał. Odgłos od, którego powietrze aż wibrowało.Rose czuła, że magiczny magnes ciągnie ją w stronę okna. Siła której nie sposób się oprzeć..... Powoli otworzyła stare okiennice, a mroźne powietrze wpadło do środka. Dziewczynka stanęła na parapecie i zamknęła okno. Wyprostowała się i .....skoczyła.
Nie bała się tego.Czuła, że nie spadnie.I nie myliła się. Po chwili poczuła, że siedzi na czymś miękkim.Był to biały wilk. Nocą jeszcze piękniejszy niż za dnia. Nie wiedziała dokąd biegną. Ufała mu bezgranicznie. Nie bała się już niczego. Zwierzę dawało jej swoją energię i siłę. Nie musiała z nim rozmawiać, wiedziała, że jeszcze przyjdzie na to czas. Postanowiła cieszyć się chwilą -magiczną, niezapomnianą, niezwykłą.
Po kilku minutach, poczuła, że stanęli. Czuła niezwykły zapach drzew. Stali na skraju lasu, w mroku wyglądał groźniej niż za dnia . Była połowa grudnia, jednak nawet bez białego puchu dało się odczuć kłujący mróz. Wilk ją ogrzewał, dzielił się z nią swoim ciepłem. Zaczęli się zanurzać w głąb lasu. Rose nigdy tu nie była. Po chwili wyszli na małą polankę. Dziewczynka podejrzewała, że zwierzę pokaże jej teraz swoje schronienie, ale stało się coś nieoczekiwanego.Po wyjściu na środek polany, Rose ujrzała koło złożone z kamieni.Wilk zaczął się w nie intensywnie wpatrywać. Po chwili utworzył się w ziemi portal.Dziewczynka wiedziała, że zwierzę chce aby do niego weszła. Czuła,że nie spotka ją tam nic złego. Zrobiła krok w jego kierunku i...zanurzyła się w oślepiającym blasku.
Odkryła, że znów siedzi na wilku tylko, że się unosi. Uniosła głowę ku górze, akurat w tym momencie gdy wlatywali w otwarte drzwi. Po drugiej stronie ujrzała.....
Co wydarzyło się dalej zobaczycie już niedługo.
Polecam także blog: www.blogzuzibeany.blogspot.com
-Rose!Gdzie ty się wałęsasz? Ja i Bill już od godziny Cię szukamy!
Uff! Na szczęście to tylko Lily i Bill.
-Przepraszam zamyśliłam się.- odpowiedziała ukrywając uczucia związane z tym niesamowitym spotkaniem.
- Pani Magda, zamartwia się tam o Ciebie, a ty sobie po prostu stoisz i rozmyślasz?- wykrzyknęła
Lily.
No tak. Ona jest jak zwykle stanowcza i punktualna.Nie zwraca uwagi na to, że Rose tylko tutaj może odetchnąć od zgiełku sierocińca.Dziewczynka nie miała siły protestować.W drodze powrotnej, wlokła się tylko przygnębiona.Zastanawiała się nad tym co powiedział jej biały wilk.Bardzo zdziwił ją fakt, że zwierzę potrafi mówić.Myślała, że takie rzeczy dzieją się tylko w bajkach.Postanowiła, że na razie nie powie o niczym Lily.Dziki drapieżca powiedział, że jeszcze wróci, więc może wtedy dziewczynka znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytania.Skąd niby się wziął w tym miasteczku? Dlaczego ma o nim nie mówić najlepszej przyjaciółce? Był przekonana, że Lily nie zdradziłaby nigdy jej sekretu.
Po powrocie do sierocińca pani Magda tylko na nią popatrzyła i westchnęła. Rose miała ogromne poczucie winy. Było jej przykro, że przez nią opiekunka miała zmartwienie.Opowiedziała by jej chętnie swoją przygodę, ale miała przeczucie, że by jej nie uwierzyła. Poza tym za jej plecami stało już dosyć spore zbiorowisko koleżanek i kolegów, których zaciekawiło jej spóźnienie. Uznała, że pójdzie do pokoju i tam przemyśli całą sytuację.
Wiedziała już na pewno, że gdy wilk mówiło amuletach to miał na myśli złote łańcuszki dziewczynek.Każda z nich trzymała swój w szafce nocnej obok łóżka.Rose zastanawiała się czy nie przełożyć wisiorka koleżanki do swojej, ale uznała jednak, że Lily odkryłaby jego brak, a wtedy musiałaby opowiedzieć jej całą historię.Koleżanka by jej pewnie nie uwierzyła i jeszcze dodatkowo posądziła o kradzież.Stwierdziła, że będzie po prostu obserwować obydwie szafki.
kilka dni później...
Łóżko Rose stało przy oknie i może dlatego miała problem z zaśnięciem tej nocy. Była pełnia. Dziewczynka usłyszała przeszywające wycie. Spojrzała na Lily. Nie, nie obudziła się. Nadal smacznie spała na sąsiednim łóżku. Wiedziała już, że ten odgłos słyszy tylko ona. Odgłos, który ją wzywał. Odgłos od, którego powietrze aż wibrowało.Rose czuła, że magiczny magnes ciągnie ją w stronę okna. Siła której nie sposób się oprzeć..... Powoli otworzyła stare okiennice, a mroźne powietrze wpadło do środka. Dziewczynka stanęła na parapecie i zamknęła okno. Wyprostowała się i .....skoczyła.
Nie bała się tego.Czuła, że nie spadnie.I nie myliła się. Po chwili poczuła, że siedzi na czymś miękkim.Był to biały wilk. Nocą jeszcze piękniejszy niż za dnia. Nie wiedziała dokąd biegną. Ufała mu bezgranicznie. Nie bała się już niczego. Zwierzę dawało jej swoją energię i siłę. Nie musiała z nim rozmawiać, wiedziała, że jeszcze przyjdzie na to czas. Postanowiła cieszyć się chwilą -magiczną, niezapomnianą, niezwykłą.
Po kilku minutach, poczuła, że stanęli. Czuła niezwykły zapach drzew. Stali na skraju lasu, w mroku wyglądał groźniej niż za dnia . Była połowa grudnia, jednak nawet bez białego puchu dało się odczuć kłujący mróz. Wilk ją ogrzewał, dzielił się z nią swoim ciepłem. Zaczęli się zanurzać w głąb lasu. Rose nigdy tu nie była. Po chwili wyszli na małą polankę. Dziewczynka podejrzewała, że zwierzę pokaże jej teraz swoje schronienie, ale stało się coś nieoczekiwanego.Po wyjściu na środek polany, Rose ujrzała koło złożone z kamieni.Wilk zaczął się w nie intensywnie wpatrywać. Po chwili utworzył się w ziemi portal.Dziewczynka wiedziała, że zwierzę chce aby do niego weszła. Czuła,że nie spotka ją tam nic złego. Zrobiła krok w jego kierunku i...zanurzyła się w oślepiającym blasku.
Odkryła, że znów siedzi na wilku tylko, że się unosi. Uniosła głowę ku górze, akurat w tym momencie gdy wlatywali w otwarte drzwi. Po drugiej stronie ujrzała.....
Co wydarzyło się dalej zobaczycie już niedługo.
Polecam także blog: www.blogzuzibeany.blogspot.com
niedziela, 13 grudnia 2015
Smutek i złośliwości
Rose i Lily od dziecka się przyjaźniły. Łączyła je jedna, ważna rzecz- nie miały rodziców. Obydwie nie znały przyczyn ich śmierci. Zostały im po nich jedynie dwa złote łańcuszki. Uważały, że są one ze sobą powiązane tylko jeszcze nie wiedziały jak. Codziennie wypytywały opiekunkę sierocińca czy, aby na pewno nie wie skąd się wzięły rodzinne pamiątki. Ona jednak uparcie milczała. Dziewczynki nigdy nie miały przed sobą żadnych tajemnic. W "domu sierot" mieszkali także chłopcy.Wszystkie obowiązki były po równo podzielone, tak aby dzieci mogły w przyszłości znaleźć dobrą pracę. Rose i Lily miały jeszcze jednego przyjaciela- Billego, jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym. I na nim ich znajomości się kończyły, bo gdy inni się do nich odzywali to jedynie po to aby im dokuczać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)