czwartek, 17 grudnia 2015

Co mnie tam spotka?

Po drugiej stronie ujrzała ...

 Krainę bólu, zniszczenia i rozpaczy. Z przerażeniem skierowała swój wzrok na uschnięte drzewa oraz krzewy. Nie chciała tego widzieć. Jednak nie miała wyboru. Czuła, że jeszcze niedawno był to prześliczny świat w, którym wiodło się beztroskie życie. Teraz wyglądało to jak po przejściu huraganu.Skierowała pytające spojrzenie na wilka. W odpowiedzi usłyszała słowa:
-Kiedyś życie było tu takie jak w bajce.Dopóki nie zjawił się Wilk Cienia-Carlos.On zmienił naszą wyspę w obraz okropny. Nie oszczędził niczego.
-Jak mu się to udało?-spytała zdziwiona Rose.
-Nie wiadomo skąd, zdobył złoty amulet posiadający niebezpieczną moc!W połączeniu z drugim staje się jeszcze groźniejszy.
W tym momencie dziewczynka zauważyła,że nieświadomie zabrała ze sobą swój łańcuszek.
-Chwila, chyba nie mówisz o tych amuletach, których kazałeś mi pilnować?!
-Tak właśnie o tych,ale jak właśnie widzisz jeden udało mu się już zabrać.
-Ale co one mają wspólnego ze mną i Lily?
-To wie niestety tylko Wilk Cienia.
-A co się stanie jeśli nie uda nam się go odzyskać?
- Amulet ma największą moc tylko wtedy gdy w pobliżu znajduje się jego prawowity właściciel.
- Czyli to oznacza, że musiał porwać Lily, żeby uczynić tyle szkód?!
-Niestety tak, choć nie wiem czy musiał ją porywać.
- Sugerujesz, że Lily mogła się zgodzić dobrowolnie?
-Tak, ponieważ nasz wróg potrafi zmieniać postać i tylko po ochlapaniu wodą odzyskuje swoją prawowitą.
-Zaraz, zaraz. Przecież gdy mnie zabierałeś Lily leżała w łóżku i spała, czyli teraz oznacza to, że to mógł być Wilk Cienia?
-Oczywiście.
-A tak właściwie, to jak się nazywasz?
-Wilk Nadziei, ale wszyscy mówią na mnie Arashi.
   Rose mogłaby zadawać jeszcze z miliard pytań,gdyby nie usłyszała tajemniczego szelestu.Myślała, że się przesłyszała, ale wtedy z krzaków wyskoczyła olbrzymia,śnieżnobiała wilczyca.
Dziewczynka przestraszyła się jeszcze bardziej gdy zobaczyła, że napastniczka na nią warczy.W tym samym momencie wskoczył między nie Arashi i wykrzyknął do białej:
-Zostaw ją, mamo!To przyjaciółka!Jest wybraną!
 Rose stała oszołomiona i nie wiedziała o co chodzi.
-Jestem wybraną ?O co w tym wszystkim chodzi?To twoja mama?
- Tak to moja mama.Nazywa się Eve i tak jesteś wybraną, ponieważ posiadasz magiczny amulet.
  Dla dziewczynki i tak wszystko było dość niezrozumiałe.Zrobiło jej się dosyć przykro, po tym jak Eve tak źle na nią zareagowała.Ona sama uważała, że raczej nie budzi w nikim strachu.Przecież była tylko nastolatką!W dodatku brzydką.Jej włosy nigdy nie tworzyły ładnej fryzury.Uważała, że na krótko ścięte przypominają miotłę.Po kilku chwilach napięcie zelżało i odezwała się Eve:
-Rose,przybyłaś do tej krainy by ocalić nas przed niebezpieczeństwem.Tylko ty posiadasz całkowitą władzę nad swoim amuletem.
-Ale przecież ja nigdy go nie używałam.On od zawsze leżał nieruchomy,nigdy nie wydawał się choć odrobinę magiczny!
-Być może nie przeszłaś jeszcze rytuału dającego moc.-odezwały się na raz dwa wilki.
-Rytuału?!
-Nie martw się.Nie jest on niebezpieczny.Moglibyśmy przeprowadzić go nawet za chwilę.-pocieszyła dziewczynkę Eve.
-No dobrze, skoro tak twierdzisz.
  Na początku wilczyca kazała Rose położyć się na ziemi z amuletem na sercu.Wtedy wyciągnęła swoją łapę i położyła ją na nim.W dziewczynce zaczęły zachodzić zmiany.Czuła, że jej ciało wibruje, to się kurczy to zwiększa,zaczyna czuć więcej zapachów, widzieć jakby ostrzej.Gdy się podniosła na znak wilków i poszła za nimi nad strumień to ujrzała w tafli wody....
młodego,śnieżnobiałego wilka z czarną gwiazdą na czole.
Zachwyt odebrał jej mowę.Była przepiękna!Miała takie ostre zęby i pazury,a jej sierść lśniła tajemniczym blaskiem.Czuła,że jest gotowa do wielkich czynów .Przebiegła się po lesie razem z Arashim i Eve.Czuła się taka wolna.Tej nocy poprzysięgła sobie,że za wszelką cenę pomoże wilkom.
Spojrzała w rozgwieżdżone niebo i zawyła do księżyca.Czystym, pięknym i przeszywającym głosem.
                                        

W tym samym czasie kilka kilometrów dalej siedziała także biała wilczyca.Różniła się tylko tym, że miała czarne serce na czole.Słyszała to wycie.Rozpoznała by je wszędzie.Było jej bliższe niż komukolwiek innemu.

3 komentarze:

  1. Świetne! Tak myślałam, że po drugiej stronie portalu będzie strasznie i smutno. Uwielbiam czytać Twoje opowiadania :) Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Czekam na więcej. Nie mogę się już doczekać!☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały fragment! Ciekawe, kim jest biała wilczyca. (ja myślę, że to Lily albo jej matka)
    Bardzo podoba mi się cała historia. Magiczne Białe Wilki są prześwietne!

    OdpowiedzUsuń